Przejdź do treści
Tło - nieistotne dla zawartości strony

Dlaczego niezależne agencje UX wciąż mają znaczenie w erze AI i zespołów produktowych

AI, KPI, zespoły produktowe i systemy projektowe – kolejna fala „innowacji”, która rzekomo ma sprawić, że UX stanie się nieistotne. Agencje uznane za przestarzałe. Freelancerzy zepchnięci na margines. Projektanci sprowadzeni do optymalizowania metryk i powielania wzorców.

Ale jeśli jesteś w tej branży wystarczająco długo, wiesz, że to nic nowego. Zmiana zawsze była jedyną stałą w UX. A mimo to niezależne agencje UX wciąż tu są, nie pomimo zmian, lecz właśnie dzięki nim. Bo wnoszą to, czego narzędzia, szablony i zespoły wewnętrzne nie potrafią: świeże spojrzenie, strategiczny dystans i odwagę, by zadawać pytania, których inni się boją.

Zmieniający się krajobraz UX

albo znowu to samo

Świetny clickbait powyżej, prawda? I mało oryginalny. Jeśli szybko wyszukasz informacje o stanie agencji UX, nieuchronnie pojawią się następujące scenariusze. Wraz z rozwojem narzędzi AI projektowanie i tworzenie mają stać się zbędne. Nieustanne skupienie na systemach projektowych i bibliotekach wzorców sprawia, że projektowanie staje się powtarzalne i nudne.

Projektanci i badacze są zobowiązani do maksymalizowania KPI i wartości dla interesariuszy, często kosztem prawdziwych potrzeb użytkowników i klientów. UX, przemianowany na tak zwany „product design”, staje się wyłącznie funkcją wewnętrzną, a dni freelancerów i agencji UX wydają się policzone. Krótko mówiąc, niezliczeni praktycy powiedzą ci, że krajobraz, w którym działają agencje UX, zmienia się dramatycznie. Pozwól, że zaproponuję coś odrobinę bardziej oryginalnego. To dzieje się znowu. Zawsze się dzieje. Jeśli zajmujesz się UX, albo życiem w ogóle, jedyną prawdziwą stałą jest właśnie to: zmiana.

Sprawdź, jak mówić o zmianach, żeby użytkownicy je zaakceptowali.

Pamiętasz projektowanie mobilne? Voice UI? VR? Jako praktyk UX z piętnastoletnim doświadczeniem miałem okazję, przyjemność i trudność uczestniczyć w wielu takich „dramatycznych zmianach”. Zajęło mi trochę czasu i refleksji, aby dojść do dość prostego wniosku, który, szczerze mówiąc, sprawia, że czuję się spokojny i pewny wobec całego tego katastrofizmu. Nie mogę zaprzeczyć, że zmiany, których jestem świadkiem, są głębokie i jako odpowiedzialny praktyk UX muszę je zauważać. Nie mogę po prostu działać tak, jakby nic się nie działo.

Mogę jednak obserwować te zmiany spokojnie, analitycznie i szukać w nich możliwości. Jako strateg, projektant i badacz UX zmiana jest środowiskiem, w którym pracuję. Badam zmianę, pomagam innym ją wykorzystać i się do niej dostosować. Dlaczego więc miałbym się jej bać? Doświadczyłem tej nieustannej zmiany osobiście.

Kiedy w 2010 roku zaczynałem swoją przygodę z EDISONDĄ, niezależną agencją UX, nazywaliśmy siebie projektantami i badaczami. Dziś myślimy o sobie jako o konsultantach, strategach. Ewoluowaliśmy od samego badania i projektowania do roli coachów, wspierających tych, którzy chcą wykorzystać zmianę cyfrowego krajobrazu do własnych celów – skutecznie, kreatywnie, etycznie i w sposób zrównoważony.

Przeszliśmy od prostego tworzenia artefaktów do kształtowania wizji, opracowywania sposobów jej krystalizowania i podtrzymywania w dłuższej perspektywie. Z pracy taktycznej, operacyjnej przeszliśmy do wysokopoziomowego, strategicznego UX.

Strategia UX

czyli myślenie poza ekranami

Pracując z naszym zespołem, naszym najbardziej oczywistym i widocznym celem jest zapewnienie, aby doświadczenie cyfrowe było zgodne z głębszymi celami człowieka. Nie tylko celami biznesu czy produktu, lecz także rzeczywistymi celami tych, którzy będą z niego korzystać.

Myśleć poza ekranami oznacza widzieć więcej niż sam interfejs. Oznacza zrozumienie, że każdy punkt styku, każde kliknięcie, przesunięcie, zawahanie czy moment zachwytu, to nie tylko metryka do optymalizacji, lecz rozmowa. Negocjacja intencji między człowiekiem a maszyną, między marką a użytkownikiem.

Naszą rolą, jako agencja UX, nie jest tylko projektowanie przycisków czy przepływów. To interpretowanie sygnałów, wydobywanie prawdy i projektowanie znaczących rytuałów w kontekście cyfrowym. To wymaga strategia UX – umiejętności zatrzymania się, spojrzenia z szerszej perspektywy i zadania nie tylko „jak”, lecz przede wszystkim „dlaczego”.

Dobry strateg UX to nie wróżbita. Nie przewidujemy trendów. Analizujemy wzorce, zadajemy niewygodne pytania i oświetlamy drogę wśród niejasności. Czujemy się swobodnie w tym chaosie przed momentem jasności, bo to właśnie tam najczęściej kryje się prawda. „Myślenie poza ekranami” odnosi się też do relacji, jaką chcemy budować z tymi, dla których pracujemy. Minęły już czasy, kiedy jako agencja UX po prostu dostarczaliśmy określone artefakty.

W EDISONDZIE chcemy dostarczać zarówno namacalne produkty, jak i zmianę sposobu myślenia, plan działania na dalsze kroki po oficjalnym zakończeniu projektu.

Innymi słowy, doradzamy naszym klientom, jak myśleć strategicznie o ich działaniach cyfrowych, a także dostarczamy im zasady pozwalające na dojrzałe podejście do UX. Dostarczamy nie tylko wyniki działań UX, ale również strategię UX. Oto, jak definiujemy niektóre jej elementy.

Wyniki ponad narzędzia

albo dłuto jest ważne, ale chodzi o rzeźbę

Nie daj się zaskoczyć ani zniechęcić faktem, że pierwszy koncept Twojej aplikacji pokazujemy jako szkic ołówkiem. Ktoś mógłby zapytać: „Jak możecie rysować na papierze, skoro jesteście cyfrową agencją?” Zawsze, kiedy prowadzę zajęcia na uczelni, widzę rozczarowanie na twarzach studentów, którzy spodziewają się, że powiem: „Teraz uruchamiamy oprogramowanie i projektujemy”, a słyszą: „Weźmy ołówek i kartkę papieru”.

Dlaczego tak się dzieje? Jak już wspomniałem, jako konsultanci cyfrowi mamy tendencję do ślepego zachwycania się tym, co innowacyjne, nowe czy najbardziej zaawansowane. Wydaje się, że naszym zadaniem jest używać tylko tego, co aktualnie modne w technologii i projektowaniu. Taki sposób myślenia naturalnie przenika do narzędziowników projektantów i deweloperów. A przecież pytanie, które powinniśmy sobie zadać jako agencja UX, brzmi:

  • Jakie narzędzie najlepiej pomoże osiągnąć cel?

Tymczasem większość pyta raczej:

  • Jak użyć X, żeby to zrobić?

Oczywista prawda jest taka, że każda wielka idea zaczyna się od czegoś bardzo prostego. Niektórzy od razu po chwili „olśnienia” przeskakują do zaawansowanych narzędzi, które pozwalają tworzyć bardzo szczegółowe artefakty. W tym procesie, wyboru narzędzia, oceny jego możliwości względem idei i jego konfiguracji, pierwotny pomysł często się gubi. W efekcie projektant ma idealnie ułożone narzędzia na swoim warsztacie, ale początkowa iskra, która skłoniła go do działania, dawno już zgasła.

Znajomość i biegłość w obsłudze narzędzi stały się dla wielu projektantów oznaką prestiżu. To prawda, że to, co oferują programy do badań, prototypowania i tworzenia, wymaga dużej wiedzy, treningu i doświadczenia. Ale szybkość, z jaką te narzędzia się rozwijają, sprawia, że projektanci poświęcają więcej czasu na doskonalenie umiejętności w:

  • Figma autolayout,
  • promptach do generowania obrazów,
  • KPI,

…niż na tworzenie pomysłów, krytyczne myślenie i zabawę koncepcją.

Dlatego pokazanie pierwszego konceptu Twojej aplikacji jako szkicu ołówkiem nie świadczy o klasycznym wykształceniu projektowym ani o oszczędzaniu na oprogramowaniu. To świadomy wybór odpowiedniego narzędzia na danym etapie procesu twórczego i w określonym celu. To właśnie pierwszy krok, który wykonuje każdy badacz i projektant w EDISONDZIE.

Głęboko wierzymy, że umiejętność korzystania z konkretnej techniki, oprogramowania czy technologii jest drugorzędna wobec świadomego i inteligentnego wyboru odpowiedniego narzędzia, aby osiągnąć cel. Podczas gdy ustabilizowane zespoły produktowe mają z góry określone narzędzia i procedury, co jest korzystne przy utrzymaniu istniejącego produktu, w EDISONDZIE wybieramy narzędzia dopiero wtedy, gdy koncepcja jest dobrze zrozumiana i uzgodniona. To podejście wyróżnia niezależne agencje UX na tle zespołów produktowych – elastyczne i skupione na celu, a nie na narzędziu.

Członkowie zespołu - agencje UX siedzący przy drewnianym stole, łączący pięści w geście współpracy, z widocznymi laptopami, notesem i telefonami, widok z góry - strategia UX.

Tworzenie rzadko jest prostym procesem. Nie ma jednej „iskry geniuszu”, która od razu objawi obserwatorowi w pełni ukształtowane, jednolite rozwiązanie.

Chodzi o to, by czasem bardzo mglisty koncept obracać w głowie z różnych perspektyw, dodać coś tutaj, a coś innego usunąć.

Chodzi o odrzucanie „ukochanych pomysłów”, które mieliśmy godzinę temu, i powracanie do nich później. To wszystko wymaga całkowitego skupienia na samej idei, a nie na używanym narzędziu.

Strategia UX to nie tylko posiadanie sprawdzonego zestawu narzędzi na początku projektu, lecz przede wszystkim wiedza o tym, kiedy w ogóle zacząć myśleć o konkretnych narzędziach. Dobre dłuto jest niezbędne, jeśli chcesz stworzyć piękną rzeźbę, ale nie wymyśli za ciebie, co chcesz stworzyć, i nigdy nie powinno ograniczać twojego myślenia.

Ciężar wiedzy

czyli nadmierna specjalizacja prowadząca do stagnacji

Inny rodzaj „ciężaru”, o którym możemy mówić, nie został stworzony po to, by utrudniać życie projektantom. Wręcz przeciwnie – systemy projektowe, biblioteki wzorców czy proste „galerie inspiracji”, gdy są używane właściwie, pomagają tworzyć spójny interfejs, budować konsekwencję i przyspieszać realizację. Ale mają też swoją ciemną stronę.

To bogactwo wiedzy, udokumentowane wzorce, najlepsze praktyki i niezliczone studia przypadków mogą stać się kotwicą. Zamiast nas wyzwalać, przywiązują nas do tego, co już wcześniej działało. Im więcej wiesz o tym, co „powinno” być zrobione, tym mniej prawdopodobne, że spróbujesz tego, co mogłoby być zrobione. To paradoks: im głębsza nasza wiedza i doświadczenie, tym trudniej spojrzeć świeżym okiem.

Jako doświadczona agencja UX, widzimy to w zespołach produktowych zanurzonych przez lata w myśleniu specyficznym dla swojej domeny. Wzorce są tak dobrze znane, przypadki brzegowe tak przewidziane, że nie ma już miejsca na niespodziewane. Praca staje się dostrajaniem maszyny, a nie zadawaniem pytań o sens istnienia samej maszyny.

Niezależne agencje UX, oferują coś innego. Nie jesteśmy tu po to, by być „bardziej ekspertami” niż twoi eksperci. Jesteśmy tu po to, by zadawać naiwne, wytrącające z równowagi pytania. Te, których wewnętrzny projektant mógłby obawiać się zadać. Te, o których interesariusz być może zapomniał, że w ogóle trzeba je zadać.

W EDISONDZIE wchodzimy w projekt wolni od twoich przyzwyczajeń i ograniczeń. Nie dźwigamy dawnych rozwiązań. Nie budowaliśmy naszych karier na uzasadnianiu istnienia konkretnego systemu z przeszłości. To nie ignorancja, to strategiczny dystans. I właśnie tak rodzi się wgląd.

Z naszego doświadczenia wynika, że nadmierna specjalizacja często prowadzi do stagnacji. Coraz szybciej rozwiązujesz problemy, które już znasz, ale coraz gorzej rozpoznajesz nowe rodzaje problemów. Agencje UX działają na obrzeżach, tam, gdzie granice się zacierają, a definicje rozpadają. To właśnie tam rodzą się nowe rozwiązania. Nie odrzucamy doświadczenia, ale traktujemy je jako narzędzie, a nie prawdę objawioną.

Jako niezależna agencja badawcza, szanujemy systemy projektowe, ale zachowujemy prawo, by je kwestionować. Doceniamy najlepsze praktyki, ale pamiętamy, że kiedyś były one odważnym eksperymentem. Cenimy wiedzę ekspercką, ale wiemy, że bez ciekawości staje się ona klatką.

Dlatego w EDISONDZIE nosimy nasz własny „ciężar wiedzy” lekko. Jesteśmy otwarci z premedytacją, bo to pozwala nam dostrzec to, czego inni już nie widzą. Wiedza jest bezcenna, ale to „umysł początkującego” chroni nas przed specjalizacją, która w projektowaniu ostatecznie prowadzi do stagnacji.

Nadążanie za tempem

czyli o krytycznym myśleniu o tym, co „na czasie”

Świat kręci się szybko. Co tydzień pojawia się nowa wtyczka, nowe frameworki, nowe narzędzia AI, które obiecują przeobrazić projektowanie. Zautomatyzować je. Uczynić je szybszym, lepszym, tańszym. I w wielu aspektach tak właśnie jest. Ale jakim kosztem?

Żyjemy w czasach, w których bardziej ceni się umiejętność nadążania niż zdolność, by zwolnić i się zastanowić. W których znajomość najnowszego narzędzia utożsamiana jest z postępem, a zadanie pytania, czy w ogóle go potrzebujemy, postrzegane jest jako opór.

Ale to tempo, to zawrotne tętno „innowacji”, często myli ruch z sensem. Widzieliśmy to już wiele razy. Zespół spędza tygodnie na wdrażaniu nowego systemu, tylko po to, by uświadomić sobie, że rozwiązuje problem, którego nigdy nie mieli.

Projektant buduje perfekcyjny piksel po pikselu prototyp w Figmie, a nikt nie zapytał, czy przepływ w ogóle ma sens. Badacz zbiera setki wywiadów przez chatbota, ale ani razu nie rozmawia z prawdziwym człowiekiem. To nie jest postęp – to jest pokaz.

W EDISONDZIE nie jesteśmy przeciwni narzędziom. Nie tęsknimy za przedcyfrową przeszłością. Ale jesteśmy krytycznymi myślicielami. I wierzymy, że wybór narzędzia, metody czy trendu zawsze powinien wynikać z jasnego pytania: Co chcemy osiągnąć i czy to najlepszy sposób, aby to zrobić? Czasem oznacza to przyjęcie nowego, innym razem – wycofanie się.

Zobacz, jak integrujemy narzędzia AI w naszych procesach.

Nie interesuje nas bycie „na czasie” dla samego bycia na czasie. Nas interesuje dopasowanie – elegancja użycia dokładnie takiej technologii, jakiej potrzeba, aby rozwiązać problem pięknie, trwale i z zachowaniem integralności. Nadążanie za tempem nie oznacza dla nas pogoni za każdą falą.

Oznacza umiejętność odczytywania przypływów. Oznacza mówienie „nie” modom. Oznacza pauzę przed wdrożeniem. Oznacza zrozumienie, że samo to, że coś jest możliwe, nie znaczy, że jest potrzebne. I że to, że wszyscy inni to robią, nie oznacza, że jest to właściwe dla ciebie.

Prawdziwa praca UX to wgląd – chodzi o stworzenie właściwej rzeczy, a nie najbardziej błyszczącej. A to wymaga czasu, uwagi i osądu. Tak, potrafimy działać szybko. Ale wiemy też, kiedy zwolnić. I wierzymy, że to nie jest luksus, lecz odpowiedzialność.

Bo przemyślane projektowanie, tak jak przemyślane życie, nie dzieje się na pełnej prędkości. Dzieje się w przestrzeniach między trendami. W pauzach. W pytaniach. I to właśnie w tych przestrzeniach rozwijamy się jako agencja UX.

W EDISONDZIE opieramy się pozornemu przyjmowaniu trendów. Przyjmujemy je, gdy są użyteczne, kwestionujemy je, gdy są puste i zawsze zadajemy to samo podstawowe pytanie: Czy to pomaga nam stworzyć coś wartościowego? Prawdziwa sztuka tkwi w rozeznaniu. W wiedzy, kiedy wskoczyć na falę „tego, co modne”, a kiedy pozwolić jej rozbić się bezpiecznie o brzeg.

Odkrywanie i eksperymenty

czyli zaczynając od czystej karty z zapisanymi tomami

Tak jak zbyt duże skupienie na narzędziach i metodach na początku procesu twórczego może utrudnić postęp, tak jak pokazuje nasze doświadczenie – jako niezależna agencja UX, zbyt mocne trzymanie się znanych schematów również bywa przeszkodą.

Paradoksalnie, bo w wiedzy i doświadczeniu nie ma nic złego. Ale kiedy dostajesz projekt na wymarzonej „czystej karcie” i zachęca się ciebie do wyjścia poza to, co znane i sprawdzone, to właśnie wtedy wcześniejsza wiedza i ustalone praktyki mogą przeszkodzić w procesie twórczym.

Widać to na wielu poziomach – od ponownego wykorzystania komponentów projektowych tylko dlatego, że już poświęciliśmy czas na ich stworzenie (pułapka kosztów utopionych) albo dlatego, że są zapisane w systemie projektowym, po ograniczenie naszego myślenia do najbliższego kontekstu: technologii, domeny, branży.

Kiedy mówimy „czysta karta”, nie mamy na myśli pustki. Mamy na myśli pozwolenie. Pozwolenie, by zapytać: co jeśli zrobimy to inaczej? Co jeśli nie tylko udoskonalimy, ale całkowicie przeprojektujemy? Właśnie dlatego agencje UX rozkwitają w momentach, gdy potrzebna jest świeżość spojrzenia.

Dlatego często nasza strategia UX to tworzenieprzestrzeni na zapomnienie. Używamy ograniczeń, by prowokować nowe pomysły. Świadomie unikamy przedwczesnych struktur. Wchodzimy na warsztaty nie z gotowymi planami, lecz z pytaniami. Zawieszamy osąd, choćby na godzinę, by dać szansę temu, co dziwne i nowe, by się ujawniło.

I to jest miejsce, w którym niezależne agencje UX rozkwitają. Podczas gdy zespoły wewnętrzne często dźwigają cały ciężar pamięci organizacyjnej – roadmap, OKR-ów, kodu dziedziczonego i dynamiki interesariuszy, my wchodzimy lżej. Bardziej swobodnie, bardziej skłonni, by powiedzieć: „Spróbujmy przez chwilę czegoś absurdalnego.”

To nie oznacza bycia lekkomyślnym. Wręcz przeciwnie, prawdziwe eksperymentowanie jest zdyscyplinowane. Nie chodzi o chaos, lecz o uporządkowaną ciekawość. Chodzi o zadanie pytania: „A co, jeśli spojrzymy na to z zupełnie innej perspektywy?” i podążenie za tą myślą nie tylko z wzruszeniem ramion, lecz z metodą.

Czasami oznacza to zbudowanie szybkiego prototypu pomysłu, w który nikt nie wierzy, tylko po to, by sprawdzić, jakie to uczucie. Czasami oznacza to zakwestionowanie założeń ukrytych w user story.

Czasami to tak proste, jak zadanie pytania: „Jak to by wyglądało, gdybyśmy na 30 minut zapomnieli o modelu biznesowym?” Odkrywanie to nie faza, to sposób myślenia.

To nie coś, co robimy przed właściwą pracą. To jest praca, a eksperymentowanie nie polega na rzucaniu pomysłami na ścianę, żeby zobaczyć, co się przyklei. Chodzi o stworzenie warunków, w których mogą pojawić się nieoczekiwane wnioski, w których jesteś szczerze zaskoczony czymś, o czym nawet nie wiedziałeś, że nie wiesz. A kiedy ten moment nadchodzi, kiedy coś „klika” w sposób, który nie mógłby powstać tylko poprzez proces, wtedy wiemy, że zaczęła się prawdziwa praca.

To właśnie niezależne agencje UX wnoszą do stołu: nie tylko świeże spojrzenie, ale i odwagę, by spojrzeć na znane i dostrzec w nim to, co nieznane. Umiejętność trzymania w rękach zarówno czystej karty, jak i tomów już zapisanych, i wciąż gotowość, by narysować coś nowego.

Sprawdź, jak projektujemy dobry UX.

W EDISONDZIE traktujemy odkrywanie jako aktywną postawę, a nie bierną obserwację. Chodzi o słuchanie z intencją, syntezowanie z jasnością i zadawanie pytań z pokorą. Przynosimy narzędzia, tak. Przynosimy doświadczenie. Ale przynosimy też ciekawość. Głęboko szanujemy tomy napisane twoją wiedzą i doświadczeniem, ale choćby na chwilę, chcemy położyć przed tobą czystą kartę.

Agencje UX jako partnerzy strategiczni

czyli dlaczego prawdziwy UX wciąż żyje

Wierzę, że wokół nas dokonuje się cichy renesans. Być może trudno to zauważyć wśród wszystkich krzykliwych billboardów o AI, ale on się dzieje. Podczas gdy niektórzy ogłaszają śmierć UX lub jego wchłonięcie przez generyczne role produktowe, niezależne studia wciąż kształtują, prowokują i podnoszą tę sztukę.

Ponieważ nie jesteśmy przywiązani do jednej listy zadań, możemy podnieść wzrok. Możemy zapytać: czy to jest właściwy produkt, który należy stworzyć? Czy to jest najlepszy sposób, by służyć twoim użytkownikom? Czy to w ogóle jest właściwy problem do rozwiązania? Jesteśmy tłumaczami chaosu, architektami jasności. I to właśnie tam mieszka prawdziwy UX – nie w ekranach ani specyfikacjach, lecz w wizji.

Jako niezależna agencja UX oraz partnerzy strategiczni nie oferujemy magicznych formuł. Oferujemy perspektywę. Odwagę. I zobowiązanie, by iść ramię w ramię z naszymi klientami – ani przed nimi, ani za nimi.

Szukasz strategii UX, która naprawdę działa? Porozmawiajmy!

    Czy chcesz otrzymywać najnowsze informacje związane z tematyką business and innovation desing, a także informacje o działaniach Edisondy, naszych projektach i ofercie?

    Wybierz kanał, w którym możemy się z Tobą skontaktować: pole obowiązkowe

    Dane podane w formularzu zostaną wykorzystane wyłącznie w celu kontaktu zwrotnego z Tobą lub jeżeli wyraziłeś zgodę również w celu wysyłania informacji handlowych. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności.

    Michał Madura
    Senior Business Design Consultant

    +48 505 016 712
    michal.madura@edisonda.pl

    Informacja o ciasteczkach

    1. Jako Administrator w ramach witryny stosujemy pliki Cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.

    2. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących Cookies oznacza, że będą one zapisywane na Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących Cookies w swojej przeglądarce internetowej.

    3. Używamy technologii Cookies w celu identyfikacji odwiedzających witrynę, aby prowadzić statystyki na potrzeby marketingowe, a także w celu poprawnego realizowania innych, oferowanych przez serwis usług.

    4. Pliki Cookies, a w tym Cookies sesyjne mogą również dostarczyć informacji na temat Twojego urządzenia końcowego, jak i wersji przeglądarki, której używasz. Zadania te są realizowane dla prawidłowego wyświetlania treści w ramach naszej witryny.

    3. Cookies to krótkie pliki tekstowe. Cookies w żadnym wypadku nie umożliwiają personalnej identyfikacji osoby odwiedzającej witrynę i nie są w nim zapisywane żadne informacje mogące taką identyfikację umożliwić.

    Aby zobaczyć pełną listę wykorzystywanych przez nas ciasteczek i dowiedzieć się więcej o ich celach, odwiedź naszą Politykę Prywatności.